piątek, 14 listopada 2014

Wicked Woman

Pogoda za oknem sprzyja nakładaniu na siebie kilkunastu warstw ubrań. Wszystko jest w porządku, o ile wszystkie czernie do siebie pasują, a warstwy utrzymują ciepło.
Po raz pierwszy w szalenie długiej historii istnienia naszego bloga dopasowałyśmy się stylizacjami. Obie dość eleganckie, ale bez przesady - ciuchy idealne do przesiadywania na niekoniecznie ciekawych wykładach.
Lenistwo nie pozwoliło wybrać się nam dalej, niż w okolice biblioteki uniwersyteckiej, stąd też pojawiające się w tle samochody i nieliczni piesi. Strach pomyśleć, że nasz mały Hogwart już wkrótce zamienią na równie ognioodpornego, co brzydkiego betonowego klocka, zwanego Nowym Gmachem Biblioteki Uniwersyteckiej.

Translation: 

The layer-friendly weather is here! All is well, when black clothes are equal. Coziness is also important!
For the first time, since the beginning of this blog our outfits are similar. Both quite elegant, but not too much - great outfits for attending not necessarily interesting lectures.
We were too lazy to go elsewhere than near University Library. Hence the cars and random people behind us.
It's a great pity that our little "Hogwarts" will be replaced by fireproof, ugly concrete building (ew!).






***





Lucienne: hat - C&A, shirt - second hand, sweater - second hand, belt - second hand, leggings - eBay, shoes - Deichmann, jacket - some local shop, bag - my sisters.

Ettariel: dress - H&M, bodysuit - second hand, shoes - Deichmann, jacket - Stradivarius, bag - H&M




2 komentarze: