sobota, 29 listopada 2014

Once

Udało się zerwać z tradycją comiesięcznego wypadu w celu zrobienia zdjęć. A to oznacza, że to już druga nasza sesja w listopadzie. Progres.
Nie zamierzamy oszukiwać, że wraz z obniżaniem się temperatury obniża się także poziom naszego lenistwa. Wszystko to zasługa znajomej,  która nas po prostu wyciągnęła z cieplutkich domów.
Ale chyba warto było wyskoczyć z kurtek/płaszczy i pomarznąć chwilę, gdy możemy pokazać wam gmach główny naszej Alma Mater. Szczęśliwie, turystów zbyt wielu nie spotkałyśmy, widocznie ku naszej uciesze zwiedzali Jarmark Bożonarodzeniowy.
I dobrze, przynajmniej mamy zdjęcia pod przepięknymi barokowymi drzwiami, stanowiącymi ozdobę fasady budynku. Łatwiej wymienić, czego na tejże fasadzie nie ma - urzekł nas zwłaszcza okrąglutki herubinek trzymający lusterko. Widocznie wiedział, że na tle tak reprezentatywnego budynku wręcz nie wypada wyglądać źle! Poszłyśmy więc za jego przykładem, a oto efekty.

Translation:
Finally, we managed to break with tradition. So, this is our second photoshoot this month! Yay, progression!
It's not a lie, that as fast as the weather is getting worse, we become more lazy. We won't lie: this photosession happend thanks to our collegue, who dragged us out of the warm homes.
Nevertheless, taking the jackets off was worth a little freeze.
We can show you the main building of our Alma Mater! Luckily, the Christmas Market was more interesting for the tourists and onlookers.
Well, at least we were able to take photos in front of these marvelous Baroque doors that adorn the facade. It's easier to say what is not on this facade - that cherub with a mirror is especially cute. It looks like he is able to know the University dress code!
So we decided, we also have to look representatively, and that's how it turned out.


***
Lucienne:





***
Ettariel:





***
And now the University! 





Lucienne: dress - second hand, shoes - Zara (bought new with tags, but still sh), belt - second hand,
bolero - second hand, necklaces - eBay.
Ettariel: jacket- Stradivarius, blouse - thrift shop, shoes - second hand

piątek, 14 listopada 2014

Wicked Woman

Pogoda za oknem sprzyja nakładaniu na siebie kilkunastu warstw ubrań. Wszystko jest w porządku, o ile wszystkie czernie do siebie pasują, a warstwy utrzymują ciepło.
Po raz pierwszy w szalenie długiej historii istnienia naszego bloga dopasowałyśmy się stylizacjami. Obie dość eleganckie, ale bez przesady - ciuchy idealne do przesiadywania na niekoniecznie ciekawych wykładach.
Lenistwo nie pozwoliło wybrać się nam dalej, niż w okolice biblioteki uniwersyteckiej, stąd też pojawiające się w tle samochody i nieliczni piesi. Strach pomyśleć, że nasz mały Hogwart już wkrótce zamienią na równie ognioodpornego, co brzydkiego betonowego klocka, zwanego Nowym Gmachem Biblioteki Uniwersyteckiej.

Translation: 

The layer-friendly weather is here! All is well, when black clothes are equal. Coziness is also important!
For the first time, since the beginning of this blog our outfits are similar. Both quite elegant, but not too much - great outfits for attending not necessarily interesting lectures.
We were too lazy to go elsewhere than near University Library. Hence the cars and random people behind us.
It's a great pity that our little "Hogwarts" will be replaced by fireproof, ugly concrete building (ew!).






***





Lucienne: hat - C&A, shirt - second hand, sweater - second hand, belt - second hand, leggings - eBay, shoes - Deichmann, jacket - some local shop, bag - my sisters.

Ettariel: dress - H&M, bodysuit - second hand, shoes - Deichmann, jacket - Stradivarius, bag - H&M